Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hashimoto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hashimoto. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 kwietnia 2017

Ten przepis na biszkopt bez glutenu znalazłam w internecie, nie pamiętam na jakiej stronce. Nie bardzo wierzyłam, że nie dodając proszku do pieczenia może się udać upiec biszkopt. Jednak uwierzyłam w podany przepis i spróbowałam. Kusiło mnie aby dodać proszek do pieczenia. Niestety skończył mi mi się ten bezglutenowy i nie bardzo miałam ochotę dodać zwykły. Postawiłam wszystko na jedną kartę. Uda się albo nie. Rezultat był doskonały. Wysoki, równy biszkopt. Nie był suchy i nie łamał się. Rewelacja. Jutro zrobię krem i ozdobię go owocami. Będzie pycha! Mniam!






Składniki:

  • 5 jaj
  • 1/2 szkl cukru
  • 1/2 szkl mąki kukurydzianej
  • 1/2 szkl skrobi ziemniaczanej

Sposób przygotowania:


Białka ubijamy na sztywną pianę. Dodajemy cukier i ponownie ubijamy. Dodajemy kolejno po jednym żółtku (ważne!) i dalej ubijamy. 
Przesiewamy mąkę kukurydzianą i skrobię ziemniaczaną przez sito i dodajemy do piany z białek i żółtek. Mieszamy łyżką aż wszystkie składniki nam się dokładnie połączą.  Wykładamy dno formy papierem. Wkładamy ciasto do formy (tortownica o średnicy 22-24 cm).
Wkładamy do nagrzanego do 160 stopni C piekarnika. Pieczemy bez termoobiegu ok 37 minut. Po tym czasie wyjmujemy tortownicę i rzucamy nią o podłogę. Potem znowu wkładamy tortownicę do piekarnika do czasu, aż biszkopt ostygnie. Nożem odkrawamy brzegi dookoła tortownicy. Wyjmujemy biszkopt i kroimy go na 3 części. Biszkopt jest tak fantastyczny, że nie daje się odróżnić od klasycznego, pszennego.



sobota, 5 marca 2016


Wbrew pozorom we Włoszech zjedzenie szybkościowej przekąski bez chleba jest prawie niemożliwe. Ich wszechobecny, pyszny, chrupiący chleb, schiacciata, focaccia lub ciabata i pizza są wszędzie. Jeśli nie jesz glutenu to masz problem, a więc ja mam:) i dlatego zawsze muszę zaopatrzyć się w produkty, które mogę zjeść podczas podróży z czystym sumieniem.
Dzięki koleżance ze Szwecji moje menu  jest bogatsze o SUPER PYSZNE Chrupkie Pieczywo Bezglutenowe. Spróbujcie koniecznie!
 Jego przygotowanie jest bardzo proste i szybkie, a zastosowanie zamiennie różnych składników sprawia, że za każdym razem smakuje trochę inaczej




Podstawowy przepis na pieczywo:

200 ml mąki bezglutenowej (najlepiej mieszanej np.100 ml kukurydzianej, 50 ml  ryżowej, 25 ml  gryczanej, 25 ml z amarantusa itp.)
75 ml  nasion słonecznika
50 ml  siemienia lnianego
50 ml pestek z dyni
łyżkę chia (można dodać kminek, rozmaryn, 2 łyżki tartego parmezanu, szczypiorek, orzeszki piniowe,wędzoną paprykę i tak naprawdę można dodawać za każdym razem inne składniki a nasze pieczywo będzie miało tysiące wersji)
ok 250 ml gorącej przegotowanej wody
50 ml oleju ( może być kokosowy, rzepakowy, oliwa z oliwek, lniany, konopny - ale te dwa ostatnie mocno się wyczuwa jedząc gotowy chleb))
1/3 łyżeczki morskiej soli  ( można solić ciasto w trakcie mieszania lub posypać gotowe płaty na blasze,  przed wstawieniem do piekarnika)

Sposób przygotowania:

Nagrzać piekarnik do 130-140 stopni z termoobiegiem.
Po zmieszaniu wszystkich suchych składników w misce wlewam gorącą  wodę i mieszam całość łyżką a następnie ugniatam ręką. Ciasto jest gęste. Dodaję olej lub oliwę i dzielę ciasto na 2 części. Do jednej wrzucam 2 łyżki parmezanu ( aby mieć dwa rodzaje pieczywa ) Odstawiam na 15-20 min. Wykładam blachę papierem do pieczenia i układam na niej ciasto. Przekładam papierem i wałkuję do otrzymania cienkiej, równej warstwy. Wstawiam do piekarnika na około 50 minut.

Pieczywo powinno być twarde i suche, wtedy jest gotowe. Długość pieczenia zależy od grubości ciasta. Z ilości zawartej w przepisie wychodzą  dwie blachy cieniutkiego pieczywa.
Jeśli przekroczysz zalecaną temperaturę ciasto upiecze się trochę szybciej, ale będzie ciemniejsze i nie będzie tak zdrowe, a przecież pieczemy sami po to, byśmy byli zdrowsi.
Smak pieczywa jest genialny, zarówno solo jak i z masłem i szczypiorkiem, z prosciutto crudo, ze świeżą oliwą, z pomidorem, albo z masłem kokosowym. Mniam....


niedziela, 24 stycznia 2016


Kiedy u nas panuje mroźna zima a na polach leży gruba warstwa śniegu , w Toskanii zrywa się pierwszy mlecz na łąkach. Tak, tak, to prawda. Włosi, szczególnie ci starsi wyrywają te niewielkie rośliny wraz z korzeniami (które teraz są krótkie, delikatne i lekko fioletowe) i przyrządzają z nich sałatki. Cenią sobie gorzki smak mniszka i powiadają, że jest on bardzo dobry na wątrobę i wspomaga wydzielanie żółci.
Zebrany mniszek należy umyć i oczyścić, dodać oliwę, sok z cytryny lub ocet winny (najlepiej różowy) i trochę soli, ewentualnie pieprzu.
Fantastycznie smakuje w połączeniu z prosciutto lub inną wędliną.
Mam to szczęście,że jestem w posiadaniu świeżego mniszka teraz, ale polecam Wam, kiedy tylko pojawią się zielone listki na naszych łąkach, wybierzcie się na spacer z torbą i zerwijcie je koniecznie aby ubogacić waszą kuchnię nie płacąc nikomu ani grosza :)







czwartek, 24 września 2015

Gdy mam ochotę na kanapkę z wędliną i ogórkiem to czasami rolę chleba przejmuje młoda cukinia. Kroję cienkie, podłużne plastry i smaruję masłem (lub nie) oraz kładę na nią to, na co mam ochotę lub to, co mam aktualnie w lodówce. Dzisiaj zrobiłam typową kanapkę z wędliną, pomidorem , ogórkiem i szczypiorkiem. Moment i kanapka gotowa. Tak właśnie lubię.




Składniki :
  • 2 plastry małej cukinii
  • 2 plastry wędliny
  • 1 pomidor koktailowy
  • 1 ogórek małosolny
  • 1 łyżeczka krojonego, zielonego szczypiorku
  • łyżeczka masła wiejskiego
Posmaruj plastry cukinii masłem i połóż na to wędliny i warzywa. Smacznego!

wtorek, 1 września 2015

A teraz zupełnie z innej beczki.... beczki śledzi. W Sopocie nad morzem był sobie kiedyś szalet. Do czego służył wszyscy wiedzieli . No i chodzili do niego letnicy za potrzebą. Robili co trzeba, płacili i odchodzili szczęśliwsi. Tak było do 1991 roku, bo potem kilku wspólników przerobiło i rozbudowało ten, przepraszam za wyrażenie zasrany interes i zrobiło złoty interes czyli fenomenalny Bar Przystań. Teraz letnicy przychodzą, płacą i też wychodzą  szczęśliwsi. 
Jedzenie jest tu ODLOTOWE. Raj dla szukających ryb nie tylko z patelni. Śledź po kartusku i po kaszubsku,(bo to nie to samo), śledź w sosie musztardowym z gorczycą, łosoś w zalewie cytrynowej z winem i zielonym pieprzem, tatar z surowego łososia z  cebulką, kiszonym ogórkiem i oliwkami, łosoś w galarecie, dorsz po grecku. No i oczywiście Zupa Rybaka,  w której jest tona łososia i innych ryb (a nie tylko ich zapach,  jak to często bywa). Zresztą co ja wam będę gadać. Spójrzcie sami i bierzcie rodzinkę, znajomych czy kogo tam wolicie i szorujcie do Sopotu. Może się spotkamy :)


 Przepis: brak :)

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Papryka kusi mocną czerwienią na straganach. Wystarczy kupić kilka sztuk, napełnić je kolorowym nadzieniem z mięsem (lub bez) i podusić w sosie przez pół godziny. Mniam...
Dzisiejsza wersja jest z liśćmi buraka szpinakowego i kapusty czarnej ( czyli z bietolą- zawiera dużo potasu i sodu- i cavolo nero) ale równie doskonale smakuje z polską boćwiną, kapustą pekińską, włoską, białą i np. z sałatą rzymską lub szpinakiem. Użyj takich liści jakie masz w domu.



Przepis

Składniki na 5 porcji:
  • 5 sztuk czerwonej papryki
  • 600 g łopatki wieprzowej
  • 1 duża cebula
  • 8  dużych liści buraka szpinakowego i kapusty czarnej ( spójrz wyżej czym je zastąpić)
  • 1 filiżanka ryżu (o pojemności 150 ml)
  • 10 pomidorów lub 1/2 l soku pomidorowego
  • sól, pieprz, majeranek
  • 300 ml wody
  • kilka gałązek koperku
  • 1 łyżka skrobi ziemniaczanej (opcjonalnie)
Sposób przygotowania:
Ryż opłukać, włożyć do garnka dodać 300 ml zimnej wody i 1/2 łyżeczki soli. Zagotować i pozostawić w garnku ok 30 minut.
W tym czasie umyć paprykę, przeciąć wzdłuż i wydrążyć nasiona. Zmielić w maszynce razem mięso, zielone liście i cebulę a osobno pomidory.
Wymieszać w misce ugotowany ryż, zmielone mięso, liście, cebulę, dodać 1/2 łyżeczki soli, 1 płaską łyżeczkę pieprzu i kilka gałązek majeranku. Nadziewać połówki papryki aż po brzegi i wkładać je do garnka. Polać całość zmielonymi pomidorami i gotować przez 30 minut (od zagotowania).
Po ugotowaniu wyjąć paprykę i polać sosem (aby sos był gęsty można go połączyć ze skrobią ziemniaczaną np. łyżka skrobi plus 4 łyżki zimnej wody dokładnie wymieszać, wlać do gorącego sosu i zagotować). Całość udekorować koperkiem.


sobota, 20 czerwca 2015

Chleb bezglutenowy gryczano-ryżowy zbliżony jest w smaku do pełnoziarnistego z mąki mieszanej. Dodatek sezamu i pestek dyni podnosi jego walory smakowe do tego stopnia, że konsument nie zdaje sobie sprawy, że je pieczywo pozbawione glutenu.
Z uwagi na ogromne pokłady potrzebnego nam krzemu (a krzem zapobiega zmianom skórnym, poprawia stan kości, neutralizuje toksyny, osłabia bóle mięśni, kości i stawów, zapobiega zapaleniom okrężnicy, wzmacnia ścianki naczyń krwionośnych) testuję różne proporcje mąki gryczanej oraz  innych rodzajów mąki bezglutenowej.
Dzisiaj proponuję chleb bezglutenowy gryczano-ryżowy z dodatkiem mąki kukurydzianej.
Jest on tak smaczny, że zanim zdążycie się obejrzeć już go nie będzie:) Tak właśnie stało się dzisiaj w mojej kuchni. Na stole leżały dwa bochenki do wyboru i wygrał  bezglutenowy! Uważam to za wielkie zwycięstwo!
Tydzień wcześniej kupiłam bezglutenowy chleb i połowa z niego wylądowała w koszu na śmieci. Natomiast ten upieczony dzisiaj, zniknął w całości.
Chleb bezglutenowy gryczano-ryżowy jest nie tylko smaczny ale zapewni wam dobre samopoczucie i zdrowie.
Zwróćcie uwagę na dziury w chlebie. Pracował przez wiele godzin i jest doskonale wypieczony. Nie obawiajcie się dodatku małej ilości drożdży. Po 16 tu godzinach pracy nie są one  już aktywne.

Ten chleb jest po prostu ZDROWY!!! Smacznego!




 
Przepis
Składniki na dużą foremkę:
  • 300 g mąki gryczanej
  • 300 g mąki ryżowej
  • 150 g mąki kukurydzianej
  • 1 łyżeczka babki płesznik
  • 2 łyżeczki sezamu (plus jedna do posypania)
  • 30 g pestek dyni
  • 1 i 1/2 łyżeczki soli
  • 1/2 łyżeczki suszonych drożdży
  • 870 ml zimnej wody
Sposób przygotowania:
Wszystkie składniki, oprócz wody, wsypać do miski i dokładnie wymieszać. Dodać wodę i ponownie wymieszać. Przykryć miskę lnianą ścierką i zostawić na stole do wyrośnięcia minimum 12 godzin (maximum 16).
Po tym czasie ciasto przełożyć do foremki- najlepiej glinianej z pokrywą- i pozostawić jeszcze do wyrośnięcia na 40 minut. Można posypać sezamem lub makiem. W tym czasie rozgrzać piekarnik do temp 250 stopni. Po 40 minutach włożyć formę z ciastem do piekarnika i piec 15 minut w temperaturze 250 stopni z termoobiegiem. Po 15 minutach zmniejszyć temp do 210 stopni i piec jeszcze przez 45 minut.
Po godzinie pieczenia chleb jest gotowy. Wyjąć go z pieca, otworzyć pokrywę i pozostawić do całkowitego przestygnięcia.Chleb smakuje genialnie. Polecam!




piątek, 12 czerwca 2015

Każdego roku 15 maja, w dzień imienin Zofii, w domu moich rodziców jedliśmy tort truskawkowy z galaretką. Truskawki mieliśmy z własnego ogrodu. Były  pyszne, soczyste i pachnące......Pamiętam, że bordowo- czerwone (prawie czarne) nazywały się "murzynki", a "ananasowe" były baaardzo duże ale w środku puste i trochę nijakie.Najbardziej lubiłam podłużne, z mocno wypukłym końcem od strony szypułki. Te były najsłodsze i smakiem przypominały poziomki. Obecnie mam w ogrodzie kilka gatunków truskawek ale pierwsze sztuki są dojrzałe dopiero pod koniec maja. Nie wiem jak mojemu tacie udawało się przekonać truskawki, żeby dojrzewały przed imieninami mamy, ale tak właśnie było rok w rok.

Dzisiaj postanowiłam upiec tort truskawkowy mamy Zosi ale zamiast mąki pszennej użyłam bezglutenową a cukier zastąpiłam ksylitolem. Galaretkę można zrobić samemu gotując truskawki i dodając żelatynę.



Przepis (Składniki na małą blaszkę):

Ciasto:

  • 4 jajka
  • 1/2 szklanki ksylitolu
  • 1/3 kubka mąki ryżowej
  • 1/3 kubka polenty kukurydzianej (kaszki kukurydzianej)
  • 1/3 kubka mąki kukurydzianej
  • 2 czubate łyżki proszku do pieczenia (bezglutenowego) 
Krem:
  • 1 szklanka mleka migdałowego lub innego
  • 2 łyżki skrobi ziemniaczanej
  • 1 kostka masła
  • 1/2 szklanki ksylitolu 
  • 3 - 4 żółtka
  • 1 1/2 kg truskawek
  • 2 galaretki truskawkowe.
Sposób przygotowania :

Galaretkę zrobić według opisu na opakowaniu (ja używam 50% wody a po dokładnym rozmieszaniu dodaję kostki lodu). 3/4 szklanki mleka zagotować w garnku. Pozostałą część połączyć ze skrobią i wlać do wrzącego mleka energicznie mieszając, aż do uzyskania konsystencji budyniu. Jaja wrzucić do robota, dodać ksylitol lub cukier i dobrze zmiksować. Dodać 1/3 kubka mąki ryżowej, 1/3 kubka polenty , 1/3  kubka mąki kukurydzianej, 2 łyżeczki proszku do pieczenia bezglutenowego, 2 łyżki octu jabłkowego. Teraz wszystko wymieszać dużą łyżką, wyłożyć na blachę (używając  pergaminu)  i upiec w nagrzanym wcześniej piekarniku, w temp 170 stopni bez termoobiegu. Piec przez 25 minut. Ostudzić.

Krem:

 Masło wymieszać z ksylitolem, dodając po jednym  żółtka. Kiedy masa będzie kremowa i lśniąca dodać powoli zimny budyń a na koniec 12 rozgniecionych widelcem truskawek.

Zimny biszkopt przekroić na dwie części i posmarować je kremem. Wierzchnią część udekorować truskawkami a następnie zalać całość galaretką. Włożyć do lodówki na noc lub kilka godzin. Najlepiej smakuje na drugi dzień.




sobota, 30 maja 2015


Proponowaną sałatkę witaminową można zrobić w 5 minut. Wystarczy poszarpać liście sałaty, pokroić rzodkiewki i pomidor, dodać siekane liście zielonej pietruszki i czosnku, całość polać świeżą oliwą i danie gotowe (a przy tym smaczne i zdrowe).


Przepis

Składniki na 4 osoby:
  • 1 główka sałaty masłowej
  • garść rukoli
  • garść zielonej pietruszki
  • 4 liście czosnku lub szczypiorek
  • 1 czerwona cebula
  • 1 duży pomidor "bawole serce" lub inny
  •  8-10 rzodkiewek
  • 1 łyżka sezamu
  • 1 łyżka pestek z dyni
  • 4 łyżki oliwy
  • opcjonalnie sól i pieprz

piątek, 22 maja 2015

Koniec maja to doskonały czas na pierwsze zbiory z przydomowego ogrodu. Właśnie teraz zioła są delikatne, aromatyczne, obfitujące w minerały i witaminy, i co najważniejsze nie zaatakowane przez szkodniki np. mszyce i inne pleśnie. Trzeba je zerwać zanim zaczną kwitnąć (bo wtedy cała moc rośliny skierowana jest w tworzenie nasion), a więc marsz do ogrodu! :)
Zrywamy wszystkie przyprawy, jakie uda nam się znaleźć (może i te z ogrodu zaprzyjaźnionego sąsiada) aby zimą ich woń  przypominała nam letnie, a w szczególności majowe dni. Zerwane gałązki myjemy w zimnej wodzie i zawijamy w lniane ściereczki w celu osuszenia. Nie polecam wirówki do sałaty, ponieważ podczas szybkich obrotów niszczy delikatne włókna liści.
Tymianek i młode oregano mrozimy łącznie z łodygą, cząber lepiej "oskubać" i zamrozić tylko delikatne listki. Lubczyk i pietruszkę można mrozić w słoiczkach lub w pęczkach zawiniętych w folię spożywczą. Jeśli w waszym ogrodzie rośnie czosnek, to namawiam do sukcesywnego okradania go z zielonych listków w celu uzyskania "szczypiorku czosnkowego". Moim zdaniem to ziele zasługuje na czołowe miejsce w kuchni, ponieważ jest bardzo aromatyczne i jednocześnie delikatne. Niestety dostępne jest tylko wiosną - a masło ziołowe bez owego "szczypiorku" nigdy już nie jest tak doskonałe.







Przepis

Zioła: tymianek, oregano, cząber, pietruszkę, lubczyk, liście czosnku (i co tam masz jeszcze w ogrodzie) zerwać i umyć w zimnej wodzie. Osuszyć w lnianej ścierce. Włożyć do czystych słoików i umieścić w zamrażarce. Większe łodygi pietruszki i lubczyku można  powiązać w pęczki, zawinąć w folię aluminiową i zamrozić.



poniedziałek, 18 maja 2015

 Propozycja śniadania, które zaopatrzy nas w  niezbędne witaminy, minerały oraz białko.
 Nie wymaga wiele pracy ani czasu a dostarcza energii i potrzebnych składników na wiele godzin.

 Pamiętajcie koniecznie o dodaniu  do koktajlu oleju kokosowego, ghee lub doskonałej jakości oliwy.
 Tłuszcze zawierające średnie (masło kokosowe) i ewentualnie krótkie (ghee) łańcuchy kwasów tłuszczowych zapewniają prawidłowe odżywienie mózgu, wystarczy kilka tygodni, aby poczuć różnicę. Lepsza pamięć, zwiększona koncentracja, spokojny sen, więcej energii w ciągu dnia to tylko zaledwie kilka korzyści płynących z takiego śniadania. Co ci szkodzi? Spróbuj!





Przepis

 Składniki na 2 osoby:

  • 1 avocado 
  • kawałek selera naciowy
  • 1 czerwona pomarańcza
  • cukinia wielkości banana
  • pół szklanki natki pietruszki
  • garść koperku, rukoli i sałaty
  • 3 kiszone pomidory lub ogórki
  • 2 łyżki oliwy lub oleju kokosowego (jeśli nie masz nietolerancji)
  •  cebula 
  • łyżeczka czarnego sezamu
  • 100 g tuńczyka

Sposób przygotowania:

Avocado, seler, obraną pomarańczę, cukinię, zieleninę, kiszone pomidory lub ogórki i dużą łyżkę oleju kokosowego ( ghee, oliwy) zmiksować w blenderze. Wyłożyć na talerz i posypać czarnym sezamem (lub innymi drobnymi nasionkami).
Tuńczyka wyłożyć ze słoika na sito, a następnie przełożyć na talerz i polać świeżą oliwą ( ja używam Santini) oraz posypać cebulą i sezamem.

piątek, 15 maja 2015

Chleb.
Dużo, by można pisać na temat chleba. O tym, że zajmuje pierwszeństwo na naszych polskich stołach wie każdy. Bez niego trudno wyobrazić sobie życie, a tym bardziej życie w zabieganym świecie. Bo co, jeśli nie kanapkę z chleba zjadamy w biegu na śniadanie, bo co jeśli nie kanapki z chleba bierzemy do pracy, dajemy ukochanym dzieciom do szkoły ?
Nagle trach! Okazuje się, że to co zżyło się z nami na dobre; było naszym przyjacielem i zyskało nasze bezwarunkowe zaufanie jest NASZYM WROGIEM.
Jeśli czytaliśmy o szkodliwości glutenu, to w zależnośći od tego jak dobra była książka mająca nas do niego zniechęcić,  udaje nam się w ramach protestu odrzucić go na jakiś czas - jednym na tydzień, innym na miesiąc a innym nawet jeszcze dłużej.

 A co potem? No, no! Potem pojawiają się maciupeńkie wpadki, po nich trochę większe aż w końcu tak ogromne, że zapominamy, iż naszym celem było nie tylko unikanie glutenu ale jego całkowita eliminacja.
I często tak właśnie kończy się nasza bezglutenowa przygoda -  bo któż wybierze na proszonej kolacji mizerniutki, płaski, ciężki jak kamień kawał pozbawionego smaku chleba zamiast lekkiej, puszystej, jasnej bułeczki. Chyba, że .... Chyba, że dzięki badaniom krwi uzyskaliśmy stuprocentową pewność, że gluten znajdujący się w tych wyrośniętych bułeczkach i lukrowanych ciastkach to podły, cichy zabójca i akurat w naszym ciele jego jedyną misją jest szkodzenie komórkom. I to jest ten moment, kiedy już nie ot tak sobie dla ulegania modzie ale z konieczności poszukujemy alternatywy dla dotychczasowych śniadań i kolacji, które zawsze chociaż po części składały się z pieczywa.

Jeśli jesteście na tym etapie to doskonale wiecie o czym mówię. Na tym etapie jestem i ja. Moje śniadania są bez chleba ( wkrótce na blogu pojawi się propozycja jadłospisu na tydzień dla osób z Hashimoto i innymi chorobami autoimmunologicznymi) ale bywa, że mam wielką ochotę na coś co właśnie z chlebem smakuje najlepiej np ziołowe masło.

Dlatego dzisiaj upiekłam chleb, którego podstawą jest gryka, najbardziej ceniona za bogactwo zawartych w niej minerałów a szczególnie krzemu oraz rutyny, bez których nasze żyły i tętnice słabną; nasze kości, zęby, stawy, włosy i paznokcie wołają o pomstę do nieba a zmęczenie staje się nieodłącznym towarzyszem. Gryka jest potrzebna i niezbędna dla zdrowia ale niestety jej smak, kojarzący się z nielubianą często kaszą, nie każdemu przypada do gustu. Dodajemy więc do ciasta inne mąki ( oczywiście bezglutenowe) i w efekcie otrzymujemy chleb, który jest i zdrowy, i smaczny.






 Przepis
Składniki na chleb ( 650 g po upieczeniu)
  • 200 g mąki gryczanej
  • 100 g mąki kukurydzianej lub polenty
  • 100 g mąki z tapioki (można użyć skrobię ziemniaczaną)
  • 1 łyżka babki płesznik  lub jeśli nie masz uczulenia na len użyj siemienia lnianego (po to, aby chleb się nie kruszył)
  • 1 łyżeczka soli 
  • 2 szklanki wody
  • 1/3 łyżeczki suchych drożdży
  • ok 2 szklanki wody
  Sposób przygotowania:
Suche składniki wsypać do dużej miski i dobrze wymieszać. Wlać wodę i ponownie mieszać całość łyżką, aż do uzyskania konsystencji gęstego ciasta.  Przykryć i odstawić na kilkanaście godzin (12 do 16). Po tym czasie przełożyć do foremki  (jeśli jest tak gęste, że nie można go swobodnie wymieszać dodać jeszcze trochę wody) i pozostawić 40 minut do ponownego wyrośnięcia. W tym czasie dobrze rozgrzać piekarnik do 250 stopni . Piec 15 minut w temp. 250 stopni, po czym zmniejszyć temp. na 210 ( z termoobiegiem) i piec jeszcze  30 minut. Po upieczeniu poczekać aż przestygnie. Najlepiej przechowywać go w lodówce owiniętego w lniany ręcznik. Chleb jest przydatny do spożycia około tygodnia, a zamrożony jeszcze dłużej. 

środa, 13 maja 2015

Częste wyjazdy służbowe zmuszają mnie do przygotowania tzw prowiantu na drogę. Nie ufam żadnym przydrożnym barom i nie korzystam z ofert na stacjach benzynowych. Prawie 100% lub faktycznie 100% proponowanych w owych miejscach dań, należy do kategorii śmieciowej (wiem, że to brzmi brutalnie, ale taka jest prawda - Hashimotki nie znajdą tam zdrowego jedzenia). Zabieram więc w podróż zawsze dobry tłuszcz, czyli oliwę, ghee i masło kokosowe dla męża (gdyż ja mam na nie alergię), białko, czyli rybę lub kotlety np. w migdałach (przepis już za kilka dni), sałatę rzymską - dlatego, że wytrzymuje trudy podróży  oraz jakieś warzywa. Dzisiaj jest to cukinia. Wystarczy ją umyć pokroić, polać oliwą, octem balsamicznym i zapakować w pojemnik. Przygotowanie zajmuje 5 minut, a jak wiadomo czasu przed podróżą zawsze jest za mało.


Przepis:


  • 1 cukinia tondo di Piacenza lub zwykła (wybieraj zawsze najmniejsze),
  • 1 łyżka oliwy (ja używam tylko Santini, którą przywożę dla zainteresowanych pod koniec listopada),
  • 1 łyżka doskonałego octu balsamicznego najwyższej jakości (najlepiej kup małą buteleczkę 10  lub 20 letniego octu i dozuj go kroplomierzem- apropos dobry ocet invecchiato czyli  ma od 10 do 25 lat, a jego doskonały smak i aromat zawsze wynagrodzi wysoką cenę),
  • 1 łyżeczka czarnego sezamu


Sposób przygotowania:

Umyj i podziel na kawałki cukinię. Polej ją oliwą i octem balsamicznym oraz posyp sezamem. Smacznego!





wtorek, 12 maja 2015

To ogromna przyjemność, móc zerwać wreszcie po zimie, świeże zioła we własnym ogrodzie. Wszyscy, którzy mają chociaż mikroskopijny ogródek wiedzą o czym mówię. Mój przepis jest tylko propozycją, ponieważ tak naprawdę, to w zależności od tego, co mamy do dyspozycji w naszym zielniku, zdecyduje o smaku przyrządzonego przez nas masła. 
Osobiście uważam, że szczypiorek, koper, liście czosnku (tak, tak liście czosnku są fantastyczne, delikatne i aromatyczne) i pietruszki to podstawa. 
To, czy dodamy melisę, cząber, tymianek, lubczyk, rozmaryn, kolendrę jest drugorzędne. Można, ale nie jest to konieczne. No i oczywiście ważne jest masło. Jeśli mamy zaufanego dostawcę masła z ekologicznego gospodarstwa to używamy tylko takiego. Polecam też dodać trochę oliwy doskonałej jakości. Ja używam Santini. Ziołowe masło jest  najlepsze zaraz po przygotowaniu. Najlepiej zrobić go tylko tyle, ile zjemy danego dnia. Można smarować nim chleb np.gryczano-ryżowy (na zdjęciu), dodać do warzyw, ryby, mięsa lub łączyć z zielonym z koktajlem.
Można również zamiast wiejskiego masła, użyć masła klarowanego czyli ghee.



Przepis
Składniki:
  • 1 kostka wiejskiego masła (250g),
  • kilka gałązek pietruszki, czosnku, szczypiorku, melisy, tymianku,cząbru, młodej rukoli, odrobina lubczyku,
  • pół avocado,
  • 2 łyżki oliwy z oliwek Santini,
  • 1 łyżka soku z cytryny,
  • sól i pieprz do smaku


Sposób przygotowania:
Masło i avocado rozgnieść widelcem w dużej misce, dodać posiekane zioła i wymieszać. Posolić, dodać pieprz, sok z cytryny, oliwę i ponownie wymieszać wszystko widelcem. Nie proponuję używać miksera, ponieważ masło robi się wtedy zbyt rzadkie. Smacznego!



niedziela, 10 maja 2015


To, że w moich przepisach pojawiają się nazwy włoskie jest wynikiem tego, że 1/3 życia spędzam w ltalii i wiele produktów kupuję właśnie tam. Nie znaczy to jednak, że z produktów kupionych w Polsce nie możemy przyrządzić świetnego dania, zastępując składniki włoskie polskimi.
Analizując włoskie przepisy doszłam do wniosku, że im mniej jest skomplikowane, tym doskonalsze. Pokochałam kuchnię prostą i nie satysfakcjonują mnie już te, których przygotowanie wymaga wielu godzin pracy i których owocem jest wielogodzinne "siedzenie przy garach i na zmywaku".

Druga sprawa - proszę wybaczcie mi, że czasami zamiast określenia "ostra papryczka" użyję słowa "peperoncino" albo zamiast "szynka wieprzowa gotowana" napiszę "prosciutto cotto" :). Produkty dostępne we Włoszech mają swoje własne nazwy ze względu na to, że odrobinę różnią się od tych, które możemy znaleźć w sklepie za rogiem, ale zarówno Nasze jak i zagraniczne sprawdzą się równie dobrze.

Również serdecznie namawiam was do założenia własnego zielnika w ogrodzie, na balkonie lub na parapecie. Włosi mają zawsze pod ręką rozmaryn, bazylię i szałwię (ta ostatnia nie jest u nas zbyt popularna) i to właśnie świeże zioła stanowią często wieńczą ich pracę sukcesem.
Wystarczy mieć dwa - trzy warzywa, zioła, masło i odrobinę białka roślinnego lub zwierzęcego (to ostatnie jest zdecydowanie bardziej polecane w zmaganiu się z Hashimoto) aby wyczarować pyszne, aromatyczne i zdrowe danie.
Stosując się do tej zasady skomponowałam KWIATY Z CUKINII Z PROSCIUTTO. Jest to szybkie i proste danie z patelni, którego przygotowanie nie zajmuje więcej niż 15 minut. Jego walory smakowe i zdrowotne są niewspółmierne do niewielkiego nakładu czasu, który jest nam potrzebny na jego przygotowanie.
A więc do dzieła!



Przepis:

Składniki na 1 porcję:

  • 3-4 duże kwiaty cukinii,
  • 1 mała cukinia (wybieraj zawsze najmniejsze),
  • 2 duże słodkie czerwone cebule (najlepsza jest cipolla rossa di Tropea Calabria),
  • 1 łyżka klarowanego masła,
  • 80 g =2 cienkie plastry prosciutto cotto ( gotowanej szynki),
  • 2 gałązki zielonej pietruszki,


Sposób przygotowania:
Kwiaty i cukinię umyć. Kwiaty przekroić na pół a cukinię pokroić na grube plastry. Cebulę zetrzeć na tarce o dużych oczkach. Na patelnie włożyć masło i rozgrzać. Włożyć grubo krojoną cebulę i zeszklić ją delikatnie (ok 3 min).  Następnie dodać krojoną szynkę i ponownie lekko podsmażyć (ok 3 min). Kwiaty cukinii przekroić na pół i włożyć je na patelnię, a na koniec dodać krojone plastry cukinii i odrobinę świeżo mielonego pieprzu. Po kilku minutach danie jest gotowe.

Można podawać z ryżem Basmatii lub solo. Ja wybrałam solo. Danie smakuje znakomicie. Smacznego!





czwartek, 7 maja 2015

Maj jest najlepszym miesiącem na zbieranie pokrzywy na nalewki, herbatę, sałatki i zupę. Wtedy właśnie pokrzywa zawiera najwięcej cennych składników. Wystarczy wybrać się na łąkę lub do lasu, aby zebrać pełne kosze tego ziela.


Pokrzywa jest najlepiej oczyszczającą i krwiotwórcza rośliną. Maria Treben pisze, ze ma ona korzystny wpływ na trzustkę i dlatego obniża poziom cukru we krwi. Herbatki z tego ziela maja korzystnie wspomagają leczenie chorób i zapalenia dróg moczowych.
W lecznictwie ludowym zalecano herbatkę z pokrzywy przeciwko schorzeniom wątroby i dróg żółciowych, chorobom śledziony, wrzodach żołądka i chorobach płuc. Pokrzywa jest wskazana również przy chorobach wirusowych i przeziębieniach.
Pokrzywa bardzo polecana jest dla ludzi w podeszłym wieku, którym spada w organizmie poziom żelaza. Człowiek czuje się wtedy znużony, stary i wyczerpany.
Ziele to pomaga również przy blednicy, niedokrwistości, anemii i poważnych chorobach krwi.W połączeniu z innymi ziołami pokrzywa jest pomocna przy białaczce. Doskonale sprawdza się przy zwężeniu naczyń wieńcowych.
Doceniano ją już w starożytności . Zarówno wielki lekarz grecki - Hipokrates, jak i inny medyk - Dioskures opisywali jej działanie. Liście zawierają kwasy organiczne, witaminy A, E, C, B, K, flawonoidy, garbniki, chlorofil, związki aminowe, sole mineralne; w kłączu i korzeniach znajdują się kwasy organiczne,lecytyna, sole mineralne magnezu, manganu, fosforu, żelaza, potasu, krzemu.

Postanowiłam zrobić nalewkę na spirytusie. Pocięłam zebraną pokrzywę na kawałki i wycisnęłam z niej sok w wyciskarce. Po wyciśnięciu soku zostało mi dużo suchej, mielonej pokrzywy i po wysuszeniu tej masy uzyskałam herbatę pokrzywową. W zimie zamiast kupować herbatkę pokrzywową będę miała własny susz. 
Wpadłam również na pomysł zamrożenia świeżego, gęstego soku w pojemnikach do kostek lodu. W ten sposób przez całe lato będę mieć pod ręką gotowe mrożone kostki z pokrzywy na lemoniadę, tudzież inne drinki.














Przepis:


  • 2 kilogramy świeżo zerwanej pokrzywy,
  • 1 litr  spirytusu,


Sposób przygotowania:



Zebrać w lesie lub na łące 2 kilogramy pokrzywy (dwie duże siatki). Oczyścić. Umyć pokrzywę i osuszyć w wirówce do sałaty. Pokroić lub pociąć na drobne kawałki. Wycisnąć z niej sok w wyciskarce. Powinno być około 1 litra gęstego soku.  Sok przecedzić przez sito i połączyć ze spirytusem. Wlać całość do słoja. Zostawić na około 10 dni w ciemnym pomieszczeniu. Następnie ponownie przecedzić i przelać nalewkę do ciemnych butelek. Spożywać codziennie przed posiłkiem (1 łyżkę stołową na 1 szklankę wody). Nalewka jest zdatna do picia przez kilka lat. 


Z pozostałych po wyciskaniu soku wytłoków zrobić susz na herbatę. W tym celu należy wytłoki rozłożyć na papier i suszyć w cieniu przez kilka dni. Następnie przełożyć w słoiki i szczelnie zamknąć.

Można jeszcze zamrozić świeżo wyciśnięty sok w pojemnikach do lodu. Przydadzą się nam latem do sporządzania chłodzących napojów i lemoniady pokrzywowej.




wtorek, 5 maja 2015

Na śniadanie  gorąco polecam koktajl warzywny z dodatkiem dobrego tłuszczu, czyli najlepiej kokosowego (pod warunkiem, że nie macie, tak jak ja - uczulenia na kokos),  ponieważ jest on najlepszym tłuszczem w terapii wspomagającej leczenie chorób autoimmunologicznych np. Hashimoto. 
Oprócz koktajlu powinniśmy zjeść porcję białka, czyli najlepiej mięso lub rybę. Takie śniadanie zapewnia solidną porcję białka, minerałów, aminokwasów i witamin. Zrobienie koktajlu o poranku  będzie  łatwiejsze, jeśli poprzedniego dnia przygotujemy warzywa i sałatę. Wtedy zrobienie śniadania zajmuje nam tylko 5 minut. Na temat znaczenia kwasów tłuszczowych o łańcuchach średniej długości  i ich ogromnym znaczeniu w leczeniu możecie przeczytać w książce "Fenomenalna Kuracja" dr. Wahls na str 188.



Przepis na koktajl:
Składniki na 1 porcję:


  • pół cukinii,
  • ok 12 cm rabarbaru,
  • pół główki sałaty (masłowa, rzymska, endywia, lub 2 szklanki roszponki),
  • 1 pomidor kiszony lub ogórek,
  • 1 cebulka ze szczypiorkiem,
  • 3 gałązki pietruszki,
  • pół avocado,
  • 2 łyżki oleju kokosowego lub ghee (klarowanego masła)

Sposób przygotowania:

Wszystkie składniki wrzucić do blendera o dużej mocy i zmiksować. Podawać z kawałkiem mięsa lub ryby.

niedziela, 3 maja 2015

Wszyscy dzisiaj wiemy jak ważna jest nasza flora bakteryjna. To, jak pracują nasze jelita decyduje o zdrowiu naszego organizmu. Stwierdzono, że za choroby autoimmunologiczne najczęściej odpowiadają nieszczelne jelita. Wiadomo - atak organizmu na białka, rozpoznane jako obce i groźne.  Dlatego tak bardzo ważne jest odżywianie się w sposób, który jest dobry dla naszego przewodu pokarmowego

Ścisłe stosowanie się do kuracji lub diety, na pozór dla nas dobrej, nie zawsze przynosi pożądane efekty. Czytamy kolejną książkę, która jest logiczna i  wydaje się, że stosowanie się do jej zaleceń będzie dobre dla nas. Zaczynamy dietę, mamy wielkie nadzieje, jesteśmy pełni entuzjazmu i naprawdę stosujemy się do zaleceń autora. Najczęściej pierwsze dni są OK. I jeśli jeszcze mamy nadwagę i nagle szybko chudniemy, jesteśmy zachwyceni. Niestety po jakimś czasie pojawiają się problemy z trawieniem, wydalaniem, bólem mięśni, z brakiem energii i Bóg wie czym jeszcze. Jesteśmy załamani lub wściekli. Przed znajomymi, a nawet samymi sobą udajemy, że wszystko gra. Ale tak naprawdę już wiemy, że ta kolejna, czasami dwudziesta ósma już dieta niekoniecznie się sprawdza. 

Tak było również ze mną. Odrzucałam kolejne produkty. Przez lata zmieniałam diety, a moja biblioteka zapełniała się kolejnymi, rewelacyjnymi pozycjami mającymi pomóc mi żyć.
Nigdy nie wpadłabym na to, że szkodzą mi banany, kokosy, cynamon, wanilia, imbir, dziczyzna, orzechy włoskie i inne produkty. Wyniki testów na nietolerancje pokarmowe były dla mnie przysłowiowym kubłem zimnej wody. 

Gorąco polecam wszystkim chorym na Hashimoto i inne choroby autoagresywne aby zainwestowali w siebie i zrobili sobie test na nietolerancje pokarmowe opóźnione. Sami nie jesteśmy w stanie ocenić co nam szkodzi, jeżeli nietolerancja pojawia się np. 3 dni po zjedzeniu danego produktu. Mamy skłonność obwiniać o alergię produkty zjedzone w ostatnim dniu. Nie cofamy się 3 dni i w tym tkwi problem. Poczytajcie w internecie na ten temat.

Dopiero, gdy dowiemy się co możemy jeść, terapie polecane przez specjalistów możemy dostosować do naszego organizmu. I oczywiście pamiętajmy o zażywaniu probiotyków (a jak wiadomo te robione w domu są doskonałe). Pijmy sok z kiszonej kapusty, ogórków, buraków i innych warzyw korzeniowych, w niewielkich ilościach, ale codziennie.

Przepis :
Składniki na duży słoik ok 4 litrowy:


  • 6 buraków,
  • 3 ząbki czosnku,
  • 3 litry wody (najlepiej przegotowanej),
  • 1 łyżka soku z kiszonych ogórków lub kapusty (albo kapsułka z bakteriami do robienia domowych jogurtów - kupisz przez internet)
  • 1 łyżka soli kamiennej do kiszenia

Sposób przygotowania:

Buraki umyć, obrać i pokroić lub utrzeć na tarce o dużych oczkach. Włożyć je do czystego, wyparzonego słoja, dodać obrane ząbki czosnku  i łyżkę soku z kiszonych ogórków, sól  i zalać wodą. Pozostawić je na około 10 dni w ciemnej spiżarni. Po tym czasie zlać kwas do butelek i przechowywać go w lodówce. Pić codziennie po pół szklanki przed lub w trakcie jedzenia.

piątek, 1 maja 2015

Mąka kasztanowa jest słodka i ma osobliwy, trochę piernikowy smak. Upieczony z niej chleb kruszy się i nie łatwo go posmarować np.masłem. Dlatego postanowiłam upiec z niej kolejne ciasto deserowe.
Słyszałam, że we Włoszech dodaje się do wypieków z tej mąki rozmaryn i orzeszki piniowe.więc wymyśliłam ciasto z tymi składnikami. Dodałam też namoczone wcześniej rodzynki, aby ciasto stało się bardziej wilgotne i odrobinę słodsze, nie dodałam natomiast żadnej substancji słodzącej typu: cukier, ksylitol itp.
Aby dieta była skuteczna w leczeniu Hashimoto trzeba łączyć węglowodany z tłuszczem - w celu wolniejszego skoku poziomu cukru w krwi. Stąd dodatek łyżki śmietany kokosowej lub łyżeczki masła ( jeśli tak jak ja masz alergię na kokos)
Oczywiście nawet to "dobre ciasto" jemy najwyżej raz lub dwa razy w tygodniu. Uwaga: ciasto robi się bardzo łatwo:)

  


Przepis 
Składniki:
  • 200 g mąki kasztanowej
  • 2 jajka (jeśli nie możesz jaj kurzych, to 12 sztuk przepiórczych)
  • 150 g masła wiejskiego lub oleju kokosowego
  • 40 g orzeszków piniowych,
  • 50 g rodzynek (namoczyć wcześniej),
  • 150 ml mleka migdałowego (najlepiej użyć kokosowego, jeśli nie masz nietolerancji),
  • 1 łyżeczka sody
  • kilka gałązek świeżego rozmarynu
Do przybrania:
  • kilka łyżek śmietany kokosowej (zebranej z górnej części puszki z mlekiem kokosowym) lub masło.


Sposób przygotowania:
Rozgrzać piekarnik do 170 stopni. Wszystkie składniki połączyć i dobrze wymieszać. Wyłożyć ciasto na natłuszczoną foremkę o wymiarach 33 x 23 cm i wsunąć do pieca. Piec w temp. 170 stopni z termoobiegiem przez około 18 minut.
Podawać z łyżką śmietany kokosowej lub masła.


wtorek, 28 kwietnia 2015

Każdego roku, na początku września odwiedzam moją przyjaciółkę Albę w Toskanii. W tym czasie w jej ogrodzie są dojrzałe, słodkie i aromatyczne figi. Zjedzone zaraz po zerwaniu z drzewa smakują tak, że tęskni się za nimi później cały rok. Alba robi z nich doskonały tort, konfitury i oczywiście suszy je na wielkim sicie w promieniach słońca, posypując je ziarnami anyżu. Takie pachnące anyżem pakuje w ozdobne woreczki i obdarowuje nimi rodzinę i przyjaciół. Niestety, w tym roku z powodu deszczowego lata nie było ani jednej, dobrej figi. Nie zjadłam tortu i nie dostałam konfitur. Czułam się bardzo zawiedziona :(  Na moje szczęście, mam w spiżarni jeszcze dwa słoiki i dzisiaj dodam je do gryczanych naleśników. Już nie mogę się doczekać.



Składniki:

  • 50 g mąki gryczanej ( ja mam mąkę z Litwy i jej higroskopijność jest tak duża, że używam 2 razy więcej wody, niż do tej, którą sprzedają w Polsce)
  • szklanka ciepłej wody 
  • śmietana kokosowa
  • konfitura figowa
  • odrobina oleju do spryskania patelni
Sposób przygotowania:

Mąkę zmiksować z ciepłą wodą do konsystencji śmietanki. Rozgrzać ceramiczną lub inną dobrą patelnię, lekko spryskać olejem (nie proponuję kokosowego) i smażyć naleśniki z obu stron. Wyłożyć je na talerz i posmarować śmietaną kokosową (czyli górną warstwą mleczka kokosowego) oraz konfiturą figową. Dwa małe naleśniki wystarczą dla jednej osoby, gdyż są one bardzo sycące.