Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bez mleka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bez mleka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 września 2017

Pomarola Toscana to sos z pomidorów i bazylii, który będzie tym lepszy im słodszych pomidorów do  przygotowania użyjemy. Najlepsze gatunki to takie, które obfitują w miąższ, a nie wodę .Bazylia oczywiście powinna być świeża i zielona, nie brązowa - a taka robi się, kiedy w ogrodzie jest za zimno, co u nas zdarza się często. Oczywiście, jeśli nie masz donic lub grządek z ziołami w zasięgu ręki to kupisz je na targu. We Włoszech sprzedają miętę, melisę, bazylię i inne liście w pęczkach, tak jak u nas natkę lub koperek. Apropos w Toskanii nie ma zielonego koperku ale za to wczesną wiosną sprzedają młody mniszek tzw. mlecz na sałatkę.
Podczas gotowania sosu w naszej kuchni roznosi się taki zapach, że kręci się w głowie a apetyt na penne alla pomarola (brzmi to zdecydowanie lepiej niż rurki w sosie pomidorowym) trzeba zaspokoić natychmiast, bo wiadomo, że Polak jak głodny to zły.
Można sos zamrozić lub zamknąć w słoikach. Dobrze zrobiony może stać na półce 3 lata.
Smakuje doskonale. Gdy wracasz do domu i masz kilka minut na zrobienie posiłku wystarczy podgrzać sos i ugotować makaron, ryż lub wrzucić do sosu kilka kawałków świeżej ryby i danie gotowe. Dobrze komponuje się z jajkami na patelni. Sposobów na wykorzystanie pomaroli jest wiele.
Do dzieła!







Składniki:
  • ok 5 kg dojrzałych, najlepiej podłużnych pomidorów (mają mało wody)
  • 1/2 szklanki oliwy najlepszej jakości
  • 10 ząbków czosnku
  • pęczek świeżej, zielonej bazylii
  • 1 czubatą łyżeczkę soli morskiej lub lepiej kłodawskiej
Sposób przygotowania:

Pomidory umyć, pokroić np. w ósemki lub zetrzeć na tarce i wrzucić do garnka, najlepiej z grubym dnem. Gotować ok godziny, raz po raz mieszając. Następnie przetrzeć je przez sito, aby usunąć skórki i pestki, przez które sos zrobiłby się po jakimś czasie gorzki.
Obrany i posiekany czosnek wrzucić do garnka z rozgrzaną oliwą i smażyć ok 1 minuty. Drobno pokrojoną  bazylię wrzucić na oliwę z czosnkiem. Mieszając smażyć 2 minuty. Dodać przetarte pomidory i gotować około 3 godzin. Im dłużej odparowują tym bardziej gęsty będzie sos.Widać na zdjęciu, że poziom płynów obniżył się. Na końcu dodać sól, po czym rozlać w słoiki lub zamrozić w pojemnikach. Podawać  na ciepło z makaronem, ryżem, rybą...






sobota, 7 stycznia 2017

Moim ulubionym ciastem toskańskim jest ciasto anyżowe. Przyjaciółka z Vinci piekła je dla mnie od wielu lat i kiedy przestałam jeść gluten była niepocieszona, że ciasto zabierałam dla dzieci ale osobiście go nie jadłam. Tak było przez ponad rok. Czułam zapach anyżu, który unosił się w samochodzie ale o jedzeniu nie było mowy. Aż któregoś dnia, gdy pojechałam do Vinci po oliwę okazało się, że czeka na mnie ciepłe, świeżo upieczone ciasto anyżowe bez glutenu. Co za radość!!!

Poprosiłam o przepis i teraz ciasto anyżowe robię  bardzo często. Upieczone w tortownicy, z kółkiem w środku podaję  na stół jako anyżowy krążek, lub kroiję na wąskie kawałki uzyskując ciasteczka.
Z podanego przepisu wychodzą dwa krążki (w tortownicy o średnicy 25cm).
Można też lać wąskim strumieniem ciasto na prostokątną blaszkę a po upieczeniu pociąć jak kluseczki na paski. Jeśli chcecie posypcie je cukrem pudrem, ale nie jest to konieczne.


 Składniki na dwa krążki:

3 jaja
1 żółtko
200 g cukru
300 g mieszanki mąki bez glutenu (u mnie Mix farina) . Oczywiście można zrobić z mąki pszennej.
2 łyżeczki anyżu, najlepiej ziarenka kupić w sklepie zielarskim i rozdrobnić w moździerzu.
1 łyżeczka masła ale niekoniecznie
1/3 łyżeczki proszku do pieczenia bg ale niekoniecznie.

Sposób przygotowania:

Nagrzać piekarnik do 180 stopni. Jajka i żółtko wbić do misy, dodać cukier i wymieszać trochę. Dodać masło, mąkę, proszek, anyż i wszystko wymieszać tak, aby składniki się połączyły. Nie ubijać! Przygotować formy z natłuszczonym papierem. Wlać połowę ciasta do tortownicy. Piec ok 12 minut w nagrzanym piekarnikiem przy włączonym termoobiegu. Wyjąć na deskę i lekko ostudzić. Upiec drugą część ciasta ale pilnować koloru, gdyż u mnie kolejne porcje są gotowe w 9-10 minut. Pokroić na wąskie ciasteczka. Zjeść od razu lub włożyć do szklanego pojemnika. Ja najczęściej robię 3 porcje, gdyż w innym razie nie zostałoby mi nic do następnego dnia.




Jeżeli chcecie to możecie całą porcję ciasta wylać na blachę i po upieczeniu pokroić na dowolne kształty.

czwartek, 5 stycznia 2017

Prostota tego chleba urzekła mnie tak bardzo, że byłam pod wrażeniem kilka dni.
Otóż ten chleb to po prostu kasza gryczana, woda i sól. Tak. Nic więcej. Gryka, woda, sól. Czyż to nie jest genialne? Ubóstwiam prostotę, kocham takie przepisy. Co prawda za pierwszym razem była porażka, ponieważ odcedziłam kaszę na sitku i całość była gęsta i zbita. Trzeba kontrolować gęstość ciasta. Ma być jak budyń- lekkie i wilgotne. Proponuję odlewać nadmiar wody do naczynia aby w razie potrzeby można było dolać płyn do blendowanego ciasta czyli kaszy.
Uwaga: kaszę zalewamy wodą dwa dni przed planowanym pieczeniem chleba (to chyba jedyny minus tego przepisu). Do dzieła!








Składniki na 1 blaszkę keksówkę lub dwie małe

600 g kaszy gryczanej nieprażonej
ok 900 ml wody
1 łyżeczka soli

Sposób przygotowania:

Kaszę opłukać. Włożyć do dużego słoja lub innego naczynia. Zalać wodą. Powinno być tyle wody, aby kasza była przykryta całkowicie i na wierzchu był ok 1 cm wody. Zostawić przy kominku lub na blacie na około 2 dni. Można następnego dnia zamieszać. W tym czasie woda stanie się jak kisiel, kasza pobierze drożdże z powietrza i zajdzie proces naturalnej fermentacji.
Po dwóch dniach kaszę lekko odcedzić (zatrzymując płyn) i zmiksować w Thermomiksie lub ręcznym blenderem. Dodać sól i w razie potrzeby odlaną wcześniej wodę. Kasza powinna mieć taką konsystencję aby się lekko blendowała.
Następnie wlać ciasto do foremki wyłożonej natłuszczonym pergaminem (na moim zdjęciu jest bez i ciężko było domyć foremki) i zostawić na około 10- 12 godzin. W tym czasie ciasto nam ładnie urośnie. Można posypać kminkiem lub tym co lubisz. Piec w nagrzanym do 180-200 stopni piekarniku z termoobiegiem przez godzinę. Jeść, gdy chleb będzie zimny.
W lodówce ciasto może leżeć 7 dni.

poniedziałek, 31 października 2016



Chyba każdy, kto ma ogródek warzywny zbiera jesienią własne, ekologiczne dynie. Tak prosto je wyhodować, że nie da się łatwiej:) Jeśli wyrosną wam olbrzymy, to trzeba będzie dynie jeść na obiad i na deser oraz popijać kompotem dyniowym. A może tak jeszcze pyszne ciacho? Oczywiście bez glutenu. Dodatek czekolady i rumu będzie dobrą opcją na leniwe jesienne dni. Do dzieła!!!




Składniki na jedną tortownicę:

6 jaj
300 g mielonych migdałów
90 g  ksylitolu lub cukru
4 łyżki rumu
2 łyżki kakao
700 g dyni ( upiec ja w piekarniku - półtorej godziny w 170 stopniach z termoobiegiem i ostudzić)
6 łyżek skrobi ziemniaczanej lub innej
1 łyżeczka proszku bez glutenu
100 g oleju kokosowego
140 g gorzkiej czekolady

na krem dyniowy:
200 g masła
 pół szklanki ksylitolu lub cukru
4 żółtka
ok 600 g pieczonej dyni
1 łyżeczka cynamonu
3 łyżki pestek dyni do dekoracji ( uprażyć je na suchej patelni)

Sposób przygotowania:

Oddzielić żółtka od białek. Białka ubić na sztywną pianę. W kąpieli wodnej podgrzać czekoladę.
Żółtka ubić z ksylitolem, połączyć z  płynną czekoladą i olejem kokosowym. Dodać mielone orzechy, skrobię, proszek do pieczenia, rum zmieszany z kakao. Zimną dynię bez skóry lekko zmiksować i dodać do ciasta. Na koniec połączyć z ubita pianą i całość delikatnie wymieszać. Przełożyć do tortownicy wyłożonej pergaminem. Piec w piekarniku nagrzanym do 170 stopni z termoobiegiem przez 45 minut.

Żółtka ubić z cukrem na parze lub w Termomiksie 37 stopni.
W misce ubić masło, dodając następnie po łyżce pieczoną dynię. Gdy dynia jest już połączona z masłem dodawać powoli ubite żółtka z cukrem oraz łyżeczkę cynamonu.

Przekroić ostudzone ciasto na dwie części. Na spód nałożyć połowę kremu, potem drugą część ciasta i ponownie krem. Można przyozdobić górną warstwę prażonymi pestkami dyni.






niedziela, 7 sierpnia 2016

Sierpniowe maliny są tak kuszące,że nie trudno im się oprzeć. W połączeniu z bezą i śmietaną kokosową tworzą genialne trio. Jeśli mamy upieczone krążki bezowe wystarczy kilka minut i tort jest gotowy. Dajcie się skusić a nie pożałujecie. Przepis na bezę znajdziecie u mnie na blogu Beza domowa


Składniki:

krążek bezowy z przepisu Beza domowa
1 puszka mleka kokosowego ( koniecznie z lodówki)
2 łyżki ksylitolu lub cukru
kubek malin

Opłukać i osuszyć   maliny. Śmietanę kokosową otrzymamy tylko z mleczka kokosowego w puszce, które stało kilka dni w lodówce ( najlepiej zawsze mieć zapas dwóch puszek w lodówce). Wyjmujemy z puszki gęstą część mleka czyli tzw. śmietanę i ubijamy ja mikserem przez 1 minutę. Słodzimy i ponownie chwilę ubijamy. Na krążek bezowy kładziemy ubita śmietanę, następnie maliny i jemy od razu lub schładzamy w lodówce.

niedziela, 14 grudnia 2014

Torty bezowe smakują znakomicie, ale niestety często są za słodkie. Kiedy mam w nadmiarze kurze białka piekę na blasze okrągłe, białe krążki.  Mając gotowe takie podkłady można błyskawicznie przygotować fantastyczne kombinacje smakowe (z bitą śmietaną i malinami, z kremem orzechowym, ze śmietaną kokosową i pistacjami, właściwie z tym, na co mamy akurat ochotę lub z tym, co jest w naszej lodówce czy spiżarni). Pamiętam, że gdy byłam dzieckiem i chodziłam z mamą do cukierni to zawsze zamawiałam dla siebie bezę z kremem kawowym. Chwytałam te dwie zlepione połówki bezowe w moje małe dłonie i zlizywałam krem kawowy, który był między bezami, nie mogąc się doczekać kiedy zostanie już tylko sama beza. Gdy wreszcie krem się skończył, gryzłam bezę twardą z wierzchu i miękką, ciągnącą się w środku. O rany jaka to była pychota...



Składniki na dwa krążki o średnicy ok 20 cm:

6 białek (180 g)
1 i 1/2 szklanki cukru (300 g)
1  łyżeczka mąki ziemniaczanej
1/2 łyżeczki sody
1 łyżeczka soku z cytryny lub octu

Sposób przygotowania:

Wrzucić białka do robota i ubijać z początku na średnich obrotach, stopniowo je zwiększając do maksymalnych. Gdy zrobi się już sztywna piana wsypywać małymi partiami cukier i ubijać , aż piana zacznie błyszczeć. Następnie dodać mączkę ziemniaczaną, sodę, sok z cytryny i dalej ubijać. Czas potrzebny do całkowitego ubicia piany to ok 20 minut.
Narysować na papierze do pieczenia dwa koła o średnicy 20 cm i wyłożyć na niego sztywną pianę. Piekarnik rozgrzać do 170 stopni, włożyć blachę z pianą i zmniejszyć od razu temperaturę do ok 100 stopni. Suszyć mając włączony termoobieg. Po półtorej godzinie beza jest gotowa. Jeśli robimy małe bezy, wówczas suszymy tylko 65 minut.


wtorek, 29 lipca 2014

W Toskanii można kupić ( ale tylko w letnim sezonie)  Fagiolini Serpenti, czyli długą, cienką, zieloną  fasolkę , mierzącą nawet 50 cm.  Jest ona delikatna i pachnąca, a co najważniejsze, jeśli jest cienka prawie jak spaghetti to nie ma łyka. Niestety moje próby wyhodowania jej w Polsce nie powiodły się i dlatego każdego lata kupuję ją właśnie we Włoszech.
Sposób, w jaki Włosi ją przygotowują był dla mnie zaskoczeniem głównie dlatego, że zamiast gotować  w wodzie duszą ją w sosie z oliwy i pomidorów. Podczas duszenia fasolka też puszcza własny, osobliwy sok .To świetny pomysł i proponuję tak samo ugotować dostępną na naszych straganach fasolkę młodą, zieloną lub żółtą. Do dzieła:)









Składniki:

  • 4 łyżki oliwy z oliwek  z pierwszego tłoczenia
  • pół kilograma fasolki serpentynki lub młodej zielonej fasolki bez łyka
  • 3-4 pomidory
  • 1/2 pęczka zielonej pietruszki
  • 1 duża lub 2 małe cebule
  • 1 łyżeczka soli

Sposób przygotowania:

Fasolkę opłukać i obciąć jej końce. Posiekać drobno natkę pietruszki i cebulę, a pomidory pokroić na większe  kawałki ( można wcześniej je sparzyć i obrać ze skórki). Do dużego garnka z grubym dnem wlać olej i dobrze go  rozgrzać. Zeszklić cebulę i włożyć na nią całą zieloną fasolkę oraz pomidory. Gotować ok 10 minut na dużym ogniu mieszając często , po czym osolić i posypać połową skrojonej natki pietruszki. Zmniejszyć źródło ciepła i przykryć pokrywą. Gotować jeszcze ok 40 minut, od czasu do czasu mieszając .Potrawa jest gotowa, gdy fasolka zmięknie. Podając na talerz posypać druga połową pietruszkowej zieleniny.